Wszystko dla psów

Ubranie dla psa Ubrania dla psów

Wszyscy bardzo dobrze wiemy, że zasobność naszego portfela w znaczący sposób wpływa na sprzedaż akcesorii dla psów.  Średnie miesięczne wynagrodzenie kształtuje wymagania oraz potrzeby właścicieli psów. Ponad połowa właścicieli małych psów kupuje w okresie zimy dobre i tanie ubrania dla psów.  Polski konsument, przywiązany jest do dobrych i sprawdzonych marek, przez co niechętnie spogląda na nowości odzieżowe importowane z Chin.  Dla przykładu Spora klientów, która rok wcześniej lub nawet kilka lat temu kupiła ubranie dla psa w renomowanej firmie woli kupić ponownie u tego samego producenta nowe (czasem innej formy) ubranko, niż testować podobny produkt od nowego dostawcy.

Średnia kwota, jaką klient przeznacza w sezonie zimowym na ubrania dla psów to suma rzędu trzystu złotych.  Nie jest to wprawdzie spora suma pieniędzy w porównaniu na przykład z karmą na którą w przeciągu roku wydajemy około 1000 PLN ( w zależności od rasy) jednaj rynek zoologiczny odnotowuje spore zainteresowanie tą gałęzią sprzedaży. Sezon na tego typu akcesoria trwa w Polsce dość krótko, jednak możemy znaleźć rodzime firmy zajmujące się produkcją ubrań dla psów. Do najlepszych zaliczyć należy markę York Design.

Rośliny powodujące zatrucie u psa

Istnieje spora liczba roślin, których spożycie prawie na pewno wywoła u psa zatrucie. Do nich należą: orlik, bukszpan, kaczeniec, ciemiernik, diffenbachia, bluszcz, cis(!), tojad, szczwół plamisty (!), zimowit jesienny (!), hortensja, łubin, konwalia, jemioła, oleander (!), ostróżka, powoźnik pnący, gwiazda betlejemska, wyka i powój. Najbardziej niebezpieczne są rośliny zaznaczone wykrzyknikiem. Ich spożycie najczęściej doprowadza do śmierci zwierzęcia. Zjedzenie większej ilości jemioły może spowodować u psa zapaść sercową, natomiast spożycie igieł z drzew iglastych może być przyczyną zapaleń żołądka.
Widzisz więc, że część na pozór niewinnych roślin doniczkowych bywa przyczyną choroby, a nawet śmierci psa. Istotne byłoby więc usunięcie ich z jego zasięgu, zwłaszcza gdy pies jest jeszcze bardzo młody i można go podejrzewać o chęć poskubania, z nudów, zachęcająco sterczących z doniczki listków.
Gdy pies ulegnie zatruciu, a z jakichś przyczyn nie jesteś w stanie dostarczyć go do weterynarza (nie jesteś w stanie, a nie, że nie chce Ci się!), musisz próbować go ratować samodzielnie (najlepiej, gdy ktoś w tym czasie usiłuje weterynarza sprowadzić). Musisz podać mu jak największą ilość herbaty rumiankowej (jeżeli nie będzie chciał, to zmuś go), do tego podaj 2030 tabletek węgla i czopki rozkurczowe. W zależności od wielkości psa podaj również mu 1/42 tabletki preparatu digitalis (Lanatosid) oraz wzmacniający serce i układ krążenia wyciąg z głogu. Możesz też podać łyżkę mocnej czarnej kawy. Jeśli pies jest przytomny, podaj mu czarną herbatę z rozmieszanym w niej miodem i odrobiną mąki. Trzeba utrzymywać psa w cieple i dbać o to, by układ oddechowy nie uległ zablokowaniu.
Jak widzisz, wcale niełatwo jest ratować zatrutego psa. Staraj się więc myśleć o wszystkim wcześniej i przewidywać. Nietrudno wpaść na pomysł, że jeżeli szczeniak zostaje sam w domu, to może mu przyjść do głowy zająć się interesująco wyglądającą butelką, zawierającą na przykład płyn przeznaczony do niszczenia szkodników roślin domowych. Twoim zadaniem jest umieścić wszystkie potencjalnie niebezpieczne rzeczy tak, by zwierzę nie było w stanie się do nich dostać.

Zatrucie u psa

Zatrucia nie zdarzają się szczególnie często. Nawet gdy jesteś pewien, ze względu na nagłość wystąpienia objawów, że masz właśnie z zatruciem do czynienia, może się okazać, że jest to akurat leptospiroza czy zakaźne zapalenie wątroby. W każdym razie nagłość wystąpienia choroby powinna tym bardziej skłonić Cię do jak najszybszej wizyty u weterynarza.

Czasem zdarza się, że bez trudu możesz stwierdzić zatrucie, znajdując „dowód przestępstwa” w pobliżu psa. Mogą to być medykamenty, środki chemiczne, trutki na szczury. Pamiętaj, by zabrać je ze sobą do weterynarza. Znajomość trucizny może być bardzo pomocna w leczeniu.

Jeżeli Twój pies w ciągu kilku dni staje się coraz słabszy, z pyska cieknie mu krwawa ślina, mocz i kał także zawierają krew, można podejrzewać zatrucie dicumarolem, czyli trutką na szczury. Dicumarol jest środkiem, który hamuje krzepnięcie krwi, tak że zatrute szczury wykrwawiają się z najdrobniejszej rany. Niestety, dotyka to także naszych psów i czasem kotów. Objawy, które uda Ci się zauważyć, występują po około 35 dniach od momentu, w którym pies zjadł trutkę. Na szczęście weterynarz może pomóc Twojemu przyjacielowi, ale, jak i w przypadku wielu innych sytuacji, czas odgrywa istotną rolę.
Kolejną trucizną na szczury jest thallium. Pies, który nią się zatruł, od czasu do czasu wymiotuje, ma biegunkę, zatacza się i kępami traci sierść. Objawy pojawiają się, niestety, bardzo powoli, stąd często jest za późno na wizytę u weterynarza.
Bardzo niebezpieczne są dla psów środki ochrony roślin na bazie  organicznych związków fosforu.  W wyniku ich spożycia pies wymiotuje, jest niespokojny i może mieć skurcze. Tylko szybka pomoc może zwierzę uratować. Właściwie możesz na tej podstawie wysnuć dość ogólny wniosek. Objawy zatrucia środkami ochrony roślin są dość niespecyficzne, co  oznacza,  że mogą wskazywać jedną z wielu  chorób. Jednocześnie czas odgrywa ważną rolę i decyduje nawet o życiu psa.  Biorąc oba te czynniki pod  uwagę,  trzeba stwierdzić, że do weterynarza należy zgłaszać się jak najszybciej w przypadku zauważenia jakichkolwiek objawów chorobowych.

Zmysły psa

Pies ma pięć zmysłów, podobnie jak wszystkie zwierzęta. Są to: powonienie (węch, nos), słuch, wzrok, smak, dotyk.
Powinniśmy dokładnie poznać zmysły psa, które są wykładnikiem jego możliwości użytkowych. Jeśli będziemy znali dokładnie te możliwości, io nie będzie rozbieżności między naszą oceną pracy psa a jego możliwościami użytkowymi. Nie będziemy wymagali od psa rzeczy nie-możliwych, takich, których nic jest on w stanic wykonać, a jednocześnie będziemy mogli ufać psu w sytuacji, która dla nas wydaje się logicznie nieprawdopodobna.
Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnej określonej czułości naszych ludzkich zmysłów i czasem jest nam trudno przestawić się na innego typu rozumowanie. Jednakże dla poprawnego szkolenia i polowania z psem jest to konieczne.
Powonienie (węch)
Żeby sobie uzmysłowić, jak reaguje i jakie ma możliwości zmysł węchu psa, musimy poznać, chociażby w uproszczeniu, budowę jego nosa, a także przyswoić sobie trochę wiadomości o zapachach. Jest to niezwykle ważne, ponieważ powonienie spełnianaj większą rolę w życiu psa, a dla nas jest miernikiem jego użytkowości.
Subtelność zmysłu węchu psa jest cechą wrodzoną, przekazywaną genetycznie. Lepszy lub gorszy węch psa jest generalnie uwarunkowany właściwościami rasy, ale również jest to predyspozycja osobnicza. Znaczy to. że w każdej rasie może znaleźć się pies o mniej lub bardziej wrażliwym powonieniu, odbiegającym od przeciętnej dla tej rasy.

Wrażliwość węchu psa jest zależna od wielkości błony śluzowej znajdującej się w górnej części nosa. a więc i od liczby komórek węchowych, które są „wmontowane” w błonę śluzową. Dlaprzykładu podam, że foksteriery mają około 150 milionów komórek węchowych, owczarki niemieckie około 230 milionów, aposokowce około 300 milionów. Jeżeli chodzi o powierzchnię błony śluzowej, to np. u ludzi wynosi ona przeciętnie 5 cm , u psów natomiast jest o 11 -12 razy większa. Już tylko to porównanie wykazuje olbrzymią różnicę między węchem ludzi i psów oraz daje pogląd o doskonałości psiego nosa. Ciekawostką jest to, że chart jest chyba jedynym psem myśliwskim (u nas nie używanym do polowania), u klórego wzrok odgrywa podobną, jeżeli nie większą rolę niż węch. Dlatego polując zwraca uwagę nic tylko na odwiatr iropu. ale i na „coś”, co się porusza, ucieka. Piszę „coś”, bo chart będzie gonił ws/yslko, co ucieka; np. na wyścigach chartów goni on białą szmatkę przywiązana, do specjalnej linki. Jest to wynik przystosowania się psa do jego możliwości iizycznych. ponieważ rozwija on największą szybkość spośród psów myśliwskich i bez trudu dogania prawie każdą zwierzynę. W (ej sytuacji węch nic jest mu potrzebny tak jak innym psom.
Czułość i ostrość powonienia pozwala psu na bezbłędne rozpoznawanie stanów psychicznych człowieka, takich jak radość, smutek, gniew. strach. Jak to jest możliwe i jaki jest mechanizm takiego rozpoznawania? Otóż, w zależności od stanu psychicznego, człowiek wydziela wraz z, potem, z różnych gruczołów, odmienną woń. Również i ilość potu zwiększa się lub zmniejsza. Mówimy np. „spoci! się ze strachu”. Pies bezbłędnie rozpoznaje różnice woni polu oraz jego natężenie, przyczyni bezpośredni i stały kontakt z człowiekiem dopomaga mu we właściwej analizie woni i wskazuje mu. czy w drastycznym momencie może się cieszyć, smucić czy bać człowieka-rozezn anią te następują instynktownie. Obserwujemy więc. że gdy jesteśmy rozgniewani i nawet tego stanu nie uzewnętrzniamy, pies chowa się lub ucieka z ogonem podwiniętym.
Gdy zaś jesteśmy rozradowani, szczęśliwi – przybiega, łasi się, macha ogonem.

W górnej części nosa psa znajduje się w szczelinie nosowej powierzchnia wrażliwa na zapachy. Powierzchnia la to błona śluzowa, w klórcj umieszczone są zakończenia nerwów, zwane receptorami. Odpowiednia liczba cząsteczek zapachowych uderzających o receptory wywołuje reakcję nerwów, przekazywaną do ośrodków mózgu. Najistotniejsze jest stwierdzenie, jakie minimum cząsteczek zapachowych wystarczy, aby wzbudzić reakcję receptorów u ludzi i u psów, bo takie porównanie wiele nam wyjaśni. Należy przy tym zdać sobie sprawę, że wyczucie jakiegoś zapachu, czyli podrażnienie receptorów, następuje dopiero przy aktywnym wąchaniu. Przy normalnym oddychaniu większość powietrza zmieszanego z cząsteczkami woni omija szczelinę nosową z jej receptorami, nie wywołując pożądanej reakcji zapachowej.
Najniższe stężenie wonnej substancji zmieszanej z powietrzem, wywołujące uczucie zapachu, określa się jako „próg wyczuwałności”. Oznacza to, że im niższy jest próg wyczuwalności, tym sublelniejszy jest węch. Próg wyczuwalności można wyrazić jako pewną liczbę pojedynczych cząsteczek zapachowych w objętości SOmililitrów powietrza, którą to objętość w uproszczeniu możemy określić jako „jednostkowe po-ciągnięcie nosem”. Mając ten przybliżony miernik, zmierzono doświadczalnie próg wyczuwalności u ludzi i psów. Okazało się, iż w zależności od rodzaju wonnych substancji próg wyczuwalności u psów był od 300 do 1000 mililitrów niższy niż u ludzi – rozpiętość więc bardzo duża. Są to, oczywiście, wielkości średnie, gdyż miernik, jaki zastosowano, nic mógł być precyzyjny, a jednocześnie zarówno u ludzi, jak i psów istnieją znaczne odchylenia osobnicze w czułości i ostrości węchu.
U psów próg wyczuwalności waha się w granicach od 1,7 x 10″ do 12 x 10 cząsteczek zapachowych w 1 cm powietrza, a więc występuje bardzo znaczna rozpiętość czułości węchu.
Doświadczenia wykazały także, że pies zdol ny jest do wyczuwania takich zapachów, które dla ludzi są bezwonne, co oznacza, że wrażliwa powierzchnia nosa psa jest uczulona na szerszy zakres bodźców zapachowych. Jeżeli będziemy wąchali zapachy, które dla człowieka i psa będą wyczuwalne, to pies będzie miał nad nami taką przewagę, że do jego receptorów zapachowych cząsteczki wonne będą docierały z większą łatwością i w większej liczbie z uwagi na większą powierzchnię jego błony śluzowej. Tailość wonnego powietrza, uderzająca w mniejszą lub większą powierzchnię błony śluzowej z jej receptorami, jest miernikiem ostrości węchu. Jednocześnie mózg psa jest doskonale przystosowany do rejestrowania i interpretowania otrzymanych informacji za pośrednictwem zmysłu węchu.

Co to właściwie jest zapach i z czego się składa? Warto poznać rodzaje przynajmniej niektórych woni nas interesujących oraz źródłaich powstawania. Wyjaśni to nam sposób posługiwania się psaswoimnosem w różnych sytuacjach.
Istnieje wiele wydzielin skóry u zwierząt i ludzi, produkowanych przez różne gruczoły zapachowe, tłuszczowe, polowe i inne. Wydzieliny te pozwalają psu rozróżniać poszczególne zwierzęta czy ludzi i nawet odpowiednio interpretować stany psychiczne poszczególnych osobników. Pot ludzki zawiera około 0,156% kwasów, z których 1/4 to wonne kwasy z grupy alifatycznych (tłuszczowych). W skład potu wchodzą też kwas masłowy i co najmniej 10 innych kwasów tłuszczowych, jak również inne substancje chemiczne. Konglomerat tych związków organicznych tworzy pewien zapach, który jest wonią osobniczą (osobistą).
Ciało ludzkie wydziela w ciągu 24 godzin około 800 cm” polu, w tym z gruczołów polowych podeszwy około 16 cnr. Jeżeli przez skórę podeszwy buta przenika tylko 1/1000 tej ilości, to np. kwasu masłowego. przeważającego w pocie człowieka, pozostanie na odcisku stopy na ziemi stosunkowo duża liczba 2,5 x 10 cząsteczek zapachowych. Jest to około milion razy więcej niż wynosi stężenie progu wyczuwalności psa. To nam wyjaśnia niezawodność i łatwość, z jaką pies odnajduje swojego pana idąc po jego tropie.
Jest oczywiste, że zwierzęta również pozostawi aj 4 na swoim śladzie wonne cząsteczki zapachowe w różnym stężeniu. Jak więc pies węszy i interpretuje ślady zwierząt? Różne kombinacje ilości i jakości wonnych kwasów w pocie zwierząt dają specyficzny zapach, lak zwane komponenty zapachowe osobnicze. Każdy ssak. poza komponentami zapachowymi przynależnymi do rasy, wydziel aj es zczc zapach osobniczy. Zatem każdy osobnik ma swój osobisty zapach, który pozwala psu, z jego subtelnym nosem, odróżnić nic tylko sarnę od jelenia, ale i wśród chmary jeleni rozróżniać poszczególne osobniki. Podobnie pies rozróżnia po-szczególnych ludzi, i to z dużą łatwością. Są to tak zwane zapachy ustalone genetycznie. Pies segreguje sobie poszczególnych ludzi i zwierzęta rniprze/zapamiętywanie komponentów zapachowych osobniczych, aja-ko pomocnicze u ludzi zapachy: skóry buta, pasty do butów, mydła, pertami itp.

Komponenty zapachowe, z którymi pies się spotyka, mogą być dla niego atrakcyjne lub nieatrakcyjne. Atrakcyjne to te, które wydziela zwierzyna o mięsie smacznym dla psa, zdolnym zaspokoić jego głód; nazwijmy je krótko „zapachy smaczne” w przeciwieństwie do „niesmacznych”. Niesmaczne zapachy to przede wszystkim odwiatr zwierzyny drapieżnej, która zawsze konkurowała z psem w zdobywaniu łupu, a także mogła być niebezpieczna. Jednocześnie mięso drapieżników nie może konkurować w smaku z mięsem zajęcy, bażantów czy kuropatw, dlatego psy niechętnie aportują ssaki i ptaki drapieżne, a niezwykle chętnie noszą bażanty, zającei kuropatwy, przy czym z pasją dławią drapieżniki. Spotykamy się często z sytuacją, gdy młody pies zwietrzy i wystawi skowronka lub szpaka. Są to ptaszki, które wydzielają zapach smaczny dla psa, jednakże myśliwych nic interesują, ponieważ, nic polujemy na nie. Musimy więc psu odpowiednio wytłumaczyć, że one nas nic interesują, że powinien on skierować swoje zainteresowanie nainne zwierzęta. Mając to na uwadze, tłumaczymy psu, że każda zwierzyna niełowna jest dla niego „fee”, gdy natomiast wystawi zwierzynę łowną, chwalimy go i cieszymy się.
W okresie szkolenia musimy pamiętać, że młody pies doskonale rozróżni tropy poszczególnych zwierząt, ale może nam tego nie okazać; może zwęszyć trop i nawet tego nie zaznaczyć. Wynika stąd wniosek, że psa należy uczyć reagowania na trop zwierzyny, o którą nam chodzi. Musimy więc naprowadzać go na trop zwierzyny, podniecać go. cieszyć się, gdy spotka zwierzynę łowną, a negować każde zainteresowanie się zwierzyną niełowna. Młode psy będą wystawiały krety, gołębic, kury domowe itp., a to nic jest potrzebne.
Natężenie zapachowe pozostawionych przez zwierzynę tropów, co warunkuje mniejszą lub większą łatwość tropienia, zależy od temperatury powietrza, własności absorpcyjnych gruntu oraz powierzchni tropu. Im wyższa temperatura, tym szybciej trop paruje. Jednocześnie łatwiej jest psu iść po tropie jelenia niż np. bażanta. Z doświadczeń wynika, że w sprzyjających warunkach pies może poprawnie tropić zwierzynę nawet po 48 godzinach od chwili pozostawienia tropu. Postępowanie psa w jego pracy węchowej jest dla nas czasem niewytłumaczalne, jednak nie matu przypadków -jego węch jest absolutny.

Wyobraźmy sobie, że dobrze wyszkolony pies, z dużą praktyką, natrafił na świeży siad zająca i poszedł tym tropem. Po krótkiej chwili zawrócił i podjął trop, ale w przeciwnym kierunku. Okazało się, że ten drugi kierunek był właściwy, pies poszedł za zającem. W jaki sposób piesrozeznał właściwy kierunek tropu? Otóż pierwszym elementem właściwego rozpoznania kierunku ucieczki zająca było parowanie tropu, co znaczy, że w jednym kierunku odwiatr tropu zająca słabł, w przeciwnym zaś wzrastał. Drugim elementem, jak gdyby pomocniczym, jest odwiatr pozostawiony naroślinach trąc anychi zgniecionych przezzająca od strony podejścia. Te dwaelementy pozwalają psu wybrać właściwy kierunek tropu.
Doświadczony pies potrafi rozróżnić trop zwierzyny rannej od tropu zdrowej, mimo braku farby pozostawianej na śladzie. Należy to tłumaczyć odmiennym odwiatrem, jaki wydziela zwierzyna postrzelona, wywołanym przez strach i ból; zmienia się wtedy intensywność wydzielin z poszczególnych gruczołów zapachowych. Często zakłócana jest również u rannej zwierzyny mechanika ruchu, co powoduje nieregularne przygniatanie roślin, azatem i nieregularność natężeń zapachowych tropu. Ślady to nikłe, ale, jak się okazuje, wystarczające dla nosa i instynktu psa. Dlatego pies chętnie i z dużym podnieceniem pójdzie po tropie zwierzyny rannej, natomiast trop zwierzyny zdrowej mniej go zainteresuje. Instynkt mu podpowiada, że tam. gdzie jest zwierzyna ranna, ma większe szanse na jej zdobycie.
Sporo kontrowersji wywołuje wśród myśliwych sprawa odległości, z jakiej pies zdolny jest zwietrzyć zwierzynę. Słyszy się na len temat różne opinie. Jedni arbitralnie dyskredytują psi nos (przeważnie psa cudzego!), inni bezkrytycznie zachwycają się i zachwalają nos swojego psa. Zawsze przyjmowałem takie deklaracje trochę z przymrużeniem oka.
Właściwie nie ma psa z absolutnie złym nosem. Są psy z lepszym lub gorszym węchem, ale len gorszy będzie w zupełności wystarczający do poprawnego wykonania polowania pod warunkiem, że pies będzie dobrze wyszkolony.
Jakie są więc możliwości psa w tym względzie, co jest prawdą, a co fantazją?

Wiemy, że smugi powietrza przenoszące odwiatr zwierzyny wskazują psu kierunek źródła zapachów, a natężenie woni orientuje go w odległości. Należenie woni będzie, co jest zrozumiałe, znacznie większe od dzika czy nawet bażanta niż od małej kuropatwy. W zdalnym zwietrzeniu zwierzyny dużą rolę odgrywa więc wielkość źródła zapachu. Niepoślednią rolę odgrywają też warunki atmosferyczne, a także system pracy psa dolnym lub górnym wiatrem. Pies pracujący dolnym wiatrem ma mniejszą możliwość zdalnego zwietrzenia zwierzyny. Zakładamy, że pies ma dobry, czuły węch. Znając już elementy warunkujące zdalne zwietrzenie zwierzyny, możemy rozpatrzyć kilka wariantów ocen psa. tych najbardziej krańcowych.
Spotkałem kiedyś na polowaniu myśliwych, którzy omawiali pracę psa i twierdzili, że nie ma on węchu, nie nadaje się więc do polowania. Swój osąd oparli na fakcie dwukrotnego poderwania kuropatw bez stójki, jednak nie zadali sobie trudu zanalizowania sytuacji, w jakich pies poderwał kury. Nie sprawdzili kierunku wiairu. Natomiast pies byl w takiej sytuacji w stosunku do kur, że ich odwiatr nie mógł do niego dotrzeć i kury się podrywały. Najpierw więc należy sprawdzić kierunek wiatru i dopiero wówczas ocenić. Tymczasem, wbrew zasadzie i oczywistej konieczności takiego stwierdzenia, na polowaniach zdarzają się lego typu błędne osądy i pies nie tylko bywa źle oceniany, ale i karcony przez właściciela.
Asystowałem przy zawieraniu zakładu między dwoma myśliwymi, z których jeden twierdził, iż jego pies wystawi kuropatwy z odległości 100 metrów. Gdy po pewnym czasie pies zakończył pracę, obaj zakładający się doszli do zgodnego wniosku, iż pies rzeczywiście wystawił kuropatwy z zakładanej odległości!
Oczywiście obaj myśliwi nie analizowali tego wyczynu, po prostu nie wiedzieli, jakie są węchowe możliwości psa. Właściciel psa stwierdził ponownie, że ma wspaniałego psa i że może on wystawiać zwierzynę z jeszcze dalszej odległości, a jego oponent w końcu zgodził się z tym.
Jak to się stało, że pies zdołał wystawić kury z takiej odległości? Czy w ogóle jest możliwe, by czułość węchu psa była tak doskonała? Otóż psy na pewno mają doskonały węch, ale w tym wypadku obaj myśliwi przesadzili.

Wytłumaczenie tego wyczynu jest proste. Pies, idąc pod wiatr, w pewnym momencie wystawił kury z niewielkiej odległości. Następnie zaczął podciągać, by poderwać je na końcu uprawy; kury po prostu wyciekały, a pies je dochodził. Odległość między pierwszą stójką psa a końcem kartofliska, skąd poderwały się kury. wynosiła około 100 metrów, nie znaczy to jednak, by pies mi al tak genial ny węch i rzeczywiście wystawił kury z tej odległości. Tak często bywa, że kury wyciekają do końca uprawy i dopiero tam się podrywają.
Drugi charakterystyczny przykład. Myśliwyjadący samochodem zatrzyma! się. Z samochodu wyskoczył wyżeł i natychmiast zrobił stójkę w kierunku otwartej, zarośniętej niską trawą łąki. Następnie podciągnął około 200 metrów i poderwał bażanta spod krzaka rosnącego na środku łąki. Właściciel golów był dać głowę, że jego pies ma wręcz genialny węch i wystawił bażantaz odległości łych 200 metrów. Trudno było mu wytłumaczyć, że jest to niemożliwe. A jak można to wytłumaczyć inaczej? Bażant żerujący blisko drogi spostrzegł już z daleka nadjeżdżający samochód i umknął w głąb łąki, gdzie przyczaił się pod krzakiem. Pies wyczuł jego gorący trop pozostawiony koło drogi, wystawił, a następnie poszedł tropem, by w końcu wycisnąć bażanta. A więc stójka była nie do bażanta, a do jego gorącego tropu. Gdy zapytałem właściciela psa, jaki był kierunek wialni, zastanowił się i w końcu stwierdził, że musiał wiać od łąki.
W tym zdarzeniu grały rolę specyficzne umiejętności bażanta. Ci. którzy polowali na bażanty, znają ich wielką szybkość biegu i jednocześnie niechęć do podrywania się w powieirzc; zraniony w skrzydło umyka z laką szybkością, że pies dogania go dopiero w pełnym galopie. Znają również umiejętność skrytego wyciekania bażanta, nawet po otwartym terenie, w taki sposób, że człowiek nie jest w stanie tego spostrzec. I właśnie te umiejętności bażanta były również przyczyną zawyżonej oceny węchu wyżła: po prostu właściciel zasugerował się stójką psa. pustą łąką i dalekim wyrwaniem się bażanta.
Ale jakie są właściwie możliwości psa w zdalnym zwietrzeniu zwierzyny? Teoretycznie w tym względzie myśliwi nie są jednomyślni, używają najchętniej określenia „dość daleko”, nie precyzując odległości. Jest lo w pewnym sensie zrozumiałe, ponieważ różne są psie nosy i różne bywają warunki terenowe i pogodowe. Jednak pewne granice można i trzeba określić, aby nic było nieporozumień. Jeżeli pies pracujący gór-nym wiatrem, przy normalnych warunkach atmosferycznych, czyli przeciętnej wilgotności powietrza, potrafi zwietrzyć kuropatwy z odległości

20 metrów, to stwierdzić należy, że jest to dóbr)’ pies. Jest oczywiście możliwe, że pies zareaguje krótkim zatrzymaniem się, gdy silny poryw wiatru przyniesie mu strzępy odwiatru z dalszej odległości, ale to nie będzie miernikiem psiego nosa.
Wiadomo, że wysoka temperaturapo wietrzą przy małej wilgotności, silne porywy wiatru rozpraszające odwiatr zwierzyny, wysoka roślinność, jak np. gęste, zbite liście buraków cukrowych, tworzące szczelny baldachim nad ziemią, nie sprzyjają węchowej pracy psa. Pod takim baldachimem z liści tworzy się ciąg powietrza i pies pracujący górą będzie miał trudności w zwietrzeniu kuropatwy umykającej spodem. Natomiast pies pracujący dolnym wiatrem będzie miał mniejszą możliwość zwietrzenia zwierzyny z dałszej odległości, będzie miał jednak przewagę pracując w gęstych burakach cukrowych, gdzie trzeba obni/.yć leb pod liście, by pójść tropem zbarczonej kury. Należy też brać pod uwagę natężenie odwiatru zwierzyny. Łatwiej psu zwietrzyć z dalszej odległości duże stado kuropatw niż. jednego bażanta. Gdy natomiast pies ma do czynienia z potężnym odwiatrem zwierzyny grubej, lo jest zrozumiałe, że odległość zwietrzenia wydatnie się zwiększy. Przecież nawet człowiek ze swoim nie najlepszym węchem potrafi wyczuć specyficzny zapach dziczej watahy przesuwającej się w zaroślach.
Wielokrotnie myśliwi wyrażali mi swoje zaniepokojenie, twierdząc, że ich pies w pewnych sytuacjach traci węch. Wyjaśniali, że po zestrzeleniu kuropatwy pies chodził wokół niej, nie mogąc jej zwietrzyć. Kura leżała w rzadkim kartoflisku martwa, widoczna dla właściciela psa, a pies zachowywał się tak, jakby stracił węch. Ja też miałem podobne przypadki. Otóż są dwa wyjaśnienia tego faktu, przy czym należy wykluczyć możliwość chwilowej utraty węchu u psa.
Istnieje pogląd, iż celny strzał mógł spowodować przedśmiertelny skurcz mięśni, a więc i komórek potowych ptaka wydzielających woń. Mały rozmiar kuropatwy dodatkowo utrudnił psu jej zwietrzenie. Temu poglądowi zaprzeczył niemiecki kynolog Oberliinder, autor książki Układanie wyżła. żyjący na przełomie XłX i XX wieku. Był on zdania, że kuropatwa nie traci odwiatru po zabiciu, co wielokrotnie sprawdzał. Trudno autorytatywnie stwierdzić, jak to jest w rzeczywistości, ale istnieje i drugie wyjaśnienie, szczególnie u młodych, niedoświadczonych psów. Psy pracujące w polu, gdy grzeje słońce i temperatura powietrza

jest wysoka, meczą się, a ich organizm się przegrzewa. Aby się ochłodzić, organizm wydziela pot. Psy pocą się w szczególny sposób: otwierają pysk, wywieszają na zewnątrz język, aby ślina wydzielana z niego parowała ochładzając organizm; w takiej sytuacji powierzchnia parowania jest największa. Poza takim poceniem się, cała powierzchnia ciała psa nie wydziela potu, oprócz kilku niewielkich powierzchni usytuowanych pod pachami i na podbrzuszu. Pocąc się w ten sposób, pies intensywnie ziaje, a w minimalnym stopniu wciąga powietrze nosem. Podobnie jak człowiek, mocno zadyszany oddycha ustami. I właśnie ten sposób oddychania psa może być przyczyną pozornej ulraty węchu. Wspomniałem już, że receptory węchowe zareagują na jakiś zapach, gdy pies wciąga hausty powietrza nosem. Gdy natomiast ziając oddycha tylko pyskiem, nie węszy; wonne cząsteczki zapachowe nic dochodzą do jego błony śluzowej umieszczonej w górnej części nosa. Dlatego nie reaguje on na odwiatr zwierzyny. Polując doświadczony pies reguluje sobie od-dech w taki sposób, by w każdej chwili móc zwietrzyć zwierzynę. Tym właśnie należy tłumaczyć przypadki niedoświadczonych psów, które okładając pole pod wi air, nieopatrznie podrywają kuropatwy czy bażanty lub nie reagują na gorący trop zająca. Dopiero w praktyce pies zdobywa bezbłędną umiejętność regulowania swojego oddechu.
Zmysł powonienia psa jesl więc doskonały. Dlatego należy wierzyć psu, gdy powstają rozbieżności w ocenie sytuacji między rozeznaniem człowieka a węchowym rozeznaniem psa.

Ogólna ocena psychiki psa

Koo chce dobrze wychować i wyszkolić psa. ten musi poznać jego sposób myślenia i motywy postępowania. Należy zrozumieć, jak pies przyjmuje i reaguje na wszelkie zjawiska zewnętrzne płynące z otaczającego go świata. W tym jego świecie żyjemy i my. ludzie, musimy więc wiedzieć, co pies myśli o nas i jak będzie reagował na takie czv inne nasze postępowanie. Jest to konieczne w aspekcie szkolenia i współżycia t. psem. Znając jego sposób myślenia i reakcji na nasze poczynania oraz reakcji na wszelkie zjawiska zewnętrzne, a więc znając psychikę psa będziemy mogli odpowiednio postępować i uniknąć błędów wszkoleniu Wiadomości te są niezwykle ważne dla metodyki i systematyki szkolenia.
Pawłów, uczony rosyjski żyjący na przełomie XIX i XX wieku (nagroda Nobla), swoimi doświadczeniami udowodnił, że sposób myślenia i reagowania psa na wszelkie zjawiska, mówiąc w skrócie, jest czynnością wyłącznie odruchową i instynktowną. Pies zatem nie myśli kalesonami ludzkimi, nie potrafi myśleć w sposób abstrakcyjny! nie jcsl obdarzony zdolnością wyobraźni. Nic potrafi również myśleć logicznie i kojarzyć sobie, w rozumieniu ludzkim, taktów oraz wyciągać wniosków / wydarzeń. Przypisywanie mu umiejętności myślenia ludzkiego, cech psychiczny chczłowieka (uczłowieczanicgo) jest podstawowym błędem

szkolenia. Żądanie od psa postępowania moralnego czy etycznego jest nieporozumieniem, są to pojęcia tylko i jedynie ludzkie. Nie można też od psa oczekiwać „szlachetności”, „‘dobrego serca”, „wstydu”, ‘¦wspaniałomyślności”,.. Pies nie jest nigdy „nieszczery” albo „złośliwy”, nic „dręczy go sumienie”, ani nic bierze sobie niczego „do serca”, nic jest wyralinowany. ani też nie działa z premedytacją. Nic można od psa żądać, by jakieś doświadczanie osiągnięte w pewnej sytuacji zdołał powtórzyć w innym przypadku -po prostu nie potrafi wyciągać wniosków. Nie potrafi krytycznie rozważyć, czy jakaś sytuacja i konsekwencja lej sytuacji będą dla niego pomyślne lub przykre. Kieruje się wyłącznie odruchem i instynktem, przekazywanym mu genetycznie przez przodków.
Procesy psychiczne u psa zachodzą odmiennie niż u ludzi; są oparte na instynktach oraz reakcjach wypływających z podniet wewnętrznych lub bodźców zewnętrznych, na klóre pies reaguje odruchami bezwarunkowymi lub warunkowymi. Sposób, w jaki pies reaguje na podniety wewnętrzne, uzależniony jest od wyższych funkcji jego systemu nerwowego. Innymi słowy, jego zachowanie i usposobienie determinowane są bodźcami i podnietami wewnętrznymi, które mogą częściowo być zmieniane bodźcami zewnętrznymi. Te jego właściwości psychiczne, oparte na wyższych funkcjach systemu nerwowego, są wykładnikiem jego charakteru, czyli określają typ psa. Wszystkie cechy ludzkie, które nieopatrznie przypisujemy psu, dadzą się wytłumaczyć w sposób logiczny, w obszarze praw. którymi on się rządzi. Nie jest to jednak logiczny sposób myślcnialudzkicgo. Logika poslępowaniapsajcsiproslai nieskomplikowana: „Jestem głodny, więc muszę znaleźć jedzenie, muszę więc polować, uśmiercać łub odebrać łup słabszemu, muszę respektować prawa stada pod groźbą unicestwienia w walce o łup czy o przodowanictwo w stadzie, muszę być bezwzględny”.

Oczywiście taki sposób myślenia jest moją improwizacją. W rzeczywistości pies nie analizuje sytuacji, w określonych momenlach instynkt podpowiada mu właściwy sposób postępowania. Nie można od niego oczekiwać, by rozróżniał pojęcia dobra i zła w aspekcie myślenia ludzkiego. Jeżeli znalazł w mieszkaniu kiełbasę lub przygotowane na obiad mięso, to najspokojniej je zje nic będzie miał wyrzutów sumienia, nic będzie się wstydził, że objadł swego wychowawcę, że wychowawca
uzna to za kradzież; dla niego sprawa jest prosta: znalazł łup, więc jest jego, był głodny, więc zjadł, tak mu nakazuje instynkt pokarmowy. Dopiero bodźce hamujące mogągo powstrzymać od bezwzględnego zaspokajania instynktu, bodźce, które my zaczynamy wprowadzać do jego sposobu postępowania – po prostu szkolimy psa. Jego wrodzone instynkty i odruchy dadzą się częściowo zmienić lub przytłumić, ale nigdy całkowicie wyeliminować. Zmieniamy więc jego instynktowny sposób postępowania, wprowadzając nakazy czy rozkazy, które z czasem przekształcają się w odruchy trwale nabyte.
Nowy sposób postępowania psa następuje przez szereg skojarzeń myślowych i odruchowych związanych z osobą, miejscem, sytuacją, wprowadzonymi nakazami i zakazami, przykrością lub przyjemnością. Tc wszystkie elementy dają pożądane efekty tresury – wykonywanie rozkazów.
Bywają jednak u psaskojarzenia, które są nam niepotrzebneiktórych powinniśmy unikać. Oto przykład. Przywoływany pies nie ma ochoty wrócić, w końcu po wielu przywołaniach wracai na progu domu obrywa w tyłek – oczywiście jest to błąd w sztuce szkolenia. Od tego momentu, przez wiele dni, przekraczając próg domu pies będzie szedł na ugiętych łapach, z obawą patrząc na swojego pana. Nie będzie rozumiał, bo dawno już zapomniał dlaczego, ale przykre skojarzenie pozostało. Takie skojarzenia mogą powstawać w różnych sytuacjach, są trudne do wykorzenie-nienia i zakłócają szkolenie.
Pies klasyfikuje sobie wszystko, czego od niego żądamy, na korzystne i przyjemne lub szkodliwe i nieprzyjemne. Oczywiście taka klasyfikacja nie wypływa z przesłanek rozumowych korzyści i strat, oparta jest wyłącznie na instynktach i odruchach. Pies zawsze będzie dążył do przyjemności, a unikał przykrości. W szkoleniu będziemy zatem posługiwali się nagrodą i karą. z tym że nagroda powinna wyprzedzać karę. Pies będzie łączył karę z bólem – w związku przyczynowym ze źle wykonanym nakazem lub zakazem, a nagrodę – z przystosowaniem się do żądań swego pana.
Wykonanie żądań wychowawcy odbywa się na zasadzie akcji i reakcji. Każda akcja wywołuje u psa okrcślonąreakcję. następstwem czego jest odruch nabyty, zakodowany w umyśle psa i stanowiący doświadczenie życiowe. Umiejętność przystosowania się psa do różnych doświadczeń życiowych oraz łatwość i trwałość kojarzenia osoby, sytuacji czy miejsca z karą lub nagrodą, przy wysoce czułychi nstynktach. będzie jego intcligencją. Mówiąc inaczej, jest to mniejsza lub większa łatwość i trwałość kojarzenia sobie bodźców zewnętrznych, przyjemnych i przykrych, przechodząca następnie w odruchy trwałe, przy mniej lub więcej czułych instynktach.

Psychika psa

Szkoląc myśliwych w układaniu psa myśliwskiego, zawsze największy nacisk należy położyć na dobre poznanie psa, jego psychiki. Znając psa i mając trochę wyobraźni, zawsze można znaleźć najlepszy sposób szkolenia i nie wpaść w pułapkę rozbieżności ocen między psem i wychowawcą, w stosunku do tycli samych zjawisk czy sytuacji.
Brak zrozumienia postępowania psa prowadzi wprost do powstawania u niego wad. których usunięcie później jest trudne. Psychika psa jest na ogół dość znana, jednak interpretowana jest różnie, nieraz błędnie. Ponieważ szkolenie psa opiera się w przeważającej mierze właśnie na znajomości jego psychiki, konieczne jest jej poznanie, co pozwoli na poprawne interpretowanie zachowania się psa. Tymczasem dość często zdarza się, że jeden właściciel psa przecenia jego możliwości psychiczne, inny zaś ich nie docenia. W zależności od subiektywnej oceny, przewodnik przeprowadza szkolenie psa, które jednak nie daje pożądanych wyników. Zaczyna się więc niecierpliwić, denerwować, zaostrza i wzmaga częstotliwość zajęć szkoleniowych, a pies coraz bardziej wy-myka mu się z ręki, nie rozumiejąc, czego jego pan od niego żąda. Lub też przeciwnie – przewodnik zaprzestaje szkolenia mówiąc sobie: „On jest tak doskonały i tak wszystko rozumie, że z czasem sani się wszystkiego nauczy”. Te dwa krańcowe sposoby myślenia i postępowania nie wróżą dobrego wyszkolenia psa – jedne psy będą przetresowane, inne nicdoszkolone.

Taki sposób myśleniajest dużym błędem i przeszkodą w poprawnym szkoleniu, a w konsekwencji w poprawnym wykonywaniu polowań. Równie częstym usprawiedliwieniem złego wyszkolenia psa jest argumem braku odpowiedniego terenu do lekcji. Tymczasem podstawa wyszkolenia jest apel lub inaczej- tresura porządkowa, która przeprowadza się w domu, na podwórzu, w ogrodzie, w parku. Pies dobrze wyszkolony w Tresurze porządkowej, odpowiednio kierowany w polu i w lesie, na polowaniu bardzo szybko pojmie o co chodzi; ma przecież niezawodne instynkty przekazywane genetycznie od wieków przez przodków.
Należy zdać sobie sprawę, że pies nieposłuszny, źle wyszkolony w apelu, nie tylko nie pomaga, ale zdecydowanie przeszkadza w polowaniu.
Z powyższych rozważań wynika, że warunkiem przystąpienia do szkolenia psa jest dokładne poznanie jego psychiki. Dopiero wówczas będziemy mieli duże szanse poprawnego wyszkolenia psa.
Pies ma niezawodne zmysły – my inteligencję!

Jest to grupa psów bardzo różnych ras, ujętych w spisie ras FCI, przystosowanych cechami wrodzonymi i eksterierowymi do bezpośredniej pracy z dzikami. Pracę bezpośrednią należy rozumieć jako znalezienie dzików w gąszczach leśnych, atakowanie ich i osaczanie.

Większość psów myśliwskich, przyuczonych do pracy na sfarbowanym tropie, może doprowadzić do rannego lub ubitego dzika, jednak nic może być używana jako psy bezpośrednio atakujące dziki. Charakterystyczne, wrodzone cechy dzikarzato ostrość, odwaga, waleczność, ciętość, szybkość, skoczność i zręczność w akcji, ciągłość w oszczekiwaniu oraz, co jest niezwykle ważne, niewielki wzrost. Pies wysoki, o ciężkiej budowie, nie ma szans odskoku przed błyskawicznym atakiem dzika w gąszczach czy zagajnikach, w których dolne gałęzie sosnen czy świerków tworzą niewielki prześwit wolnej przestrzeni. Dla masy ciała dzika te niskie gałęzie nic stanowią przeszkody w poruszaniu się i ataku, dla dużego zaś wzrostem psa są przeszkodą, która najczęściej jest przyczyną jego śmierci. Również zbyt wolny odskok ciężkiego psa kończy się tragicznie. Szybkość ataku dzika, o tak przecież potężnej masie ciała, lekkie zdawałoby się zaczepienie psa tabakierą czy orężem, jest ogromnie niebezpieczne. Dlatego właśnie do polowań na dziki używa się psów o specjalnych predyspozycjachi niewielkich wzrostem, głównie terierów, jamników, łajek, ogarów polskich, gończych polskich, wachtelhundów. Z wymienionych ras większe są airedale teriery, łajki, ogary i gończe polskie oraz wachtelhundy. Większy wzrost determinuje sposób zachowania się psów w osaczeniu dzika. Przeważnie nie atakują one wprost, lecz oszczekują z bezpiecznej odległości.

Niezależnie od faktu, że instynkt tych psów, a następnie praktyka, ostrzega je przed niebezpieczeństwem bezpośredniego ataku na dzika, wskazane jest łączyć je w polowaniu z terierami, które są niezastąpione w bezpośrednim atakowaniu. Dzikarzc zawsze powinny pracować w parze lub slorze. Jeden pies lub psy atakują, dzika z lyłu, nalomiast pies znajdujący się z przodu pozoruje atak błyskawicznie odskakując. W ten sposób psy potrafią osadzić dzika w miejscu.

Należy zatem pamiętać, że polowanie na dziki z dużymi psami, nie przystosowanymi do tego typu polowań, kończy się wcześniej czy później tragicznie dla psa.

Szpice myśliwskie (łajki)

Grupa szpico w myśliwskich obejmuje kilkanaście odmian. W Polsce używane są:

  • karelski pies niedźwiedzi,
  • łajka wschodniosyberyjska,
  • łajka zachodniosyberyjska.

Wszystkie odznaczają się jednakowymi cechami psychicznymi, a różnią się przede wszystkim uniaszczeniem i wzrostem. Wykazują doskonale rozwinięty instynktmy śliwski. Ich węch, słuch i wzrok są bardzo czułe. Przy tropieniu zwierzyny posługują się tymi zmysłami w jednako wyru stopniu i równocześnie, ponieważ, w przeciwieństwie do innych psów myśliwskich, majądoskonale rozwinięty wzrok. Tropiąc obserwują nie tylko sferę przyziemną, ale zwracają uwagę również na korony drzew, w których także może ukrywać się zwierzyna. Spostrzeżoną, umiejscowioną zwierzynę oszczekują, a także prowadzą, gdy przeskakuje ona z drzewa na drzewo. Potrafią posługiwać się górnym i dolnym wiatrem. Odznaczają się dużą odwagą, ciętością, potrafią osaczyć łosia, dzika, a nawet niedźwiedzia, ustawicznie głosząc, jednakże bezpośrednio niechętnie atakują. Nie stronią od pracy w wodzie, chociaż nie jest to ich właściwe środowisko. Są niezwykle wytrzymałe, pracują nawet w najtrudniejszych warunkach terenowych. Obfita sierść zabezpiecza je przed trudnymi warunkami atmosferycznymi, urazami w gąszczach leśnych i ostrymi szuwarami wodnymi. Dolny wiatr pozwala im doskonale pracować na sfarbowanym tropie zwierzyny grubej.
Łajki to psy wszechstronne, pracujące dobrze w polu, w wodzie i w lesie. W Polsce używa się ich jako płochaczy, dzikarzy i tropowców. W Rosji używane są do polowań na zwierzęta futerkowe, grubego zwierza oraz jako tropowce i płochacze. W szkoleniu nic są łatwe ze względu na dużą indywidualność.

Grupa psów gończych

Ras psów gończych jest wicie. W Polsce używane są przede wszystkim nasze rodzime psy gończe, to jest ogar polski i gończy polski -obydwa krótkowłose.

W Europie używa się jeszcze kilku ras psów gończych: w Anglii służą najczęściej do polowań „par torcc” (konno ze złaja psów) beagle i foxhundy, w Austrii najbardziej znane są szorstkowłose ogary styryjskie oraz tyrolskie i karynckie, w Słowacji – ogar słowacki fkopov). w Niemczech zachował się jamnik ogończy (Dachsbracke).
Psy gończe najczęściej używane są w krajach, w których tereny myśliwskie są trudne, górzyste, gdyż w takich terenach są one niezwykle przydatne.

Ogar polski i gończy polski to stare rasy polskie, które prawie zanikły. Dopiero w latach sześćdziesiątych naszego stulecia rozpoczęto sta-rani a o odrodzenie ogara polskiego, a obecnie odbudowuje się rasę gończych polskich. Ogary polskie są większe, gończe polskie trochę niższe, o nieco odmiennym umaszczeniu. Są to psy goniące zwierzynę z oszcze-kiwaniem po ciepłym tropie lub Lina oko”. Używane są u nas obecnie w terenach górzystych do polowań indywidualnych i zbiorowych na gru-bego zwierza, przede wszystkim na dziki, również na rysic i wilki, z wyłączeniem zwierzyny płowej; także na lisy i zające. Na terenach nizinnych polujesięznimiindywidualnieizbiorowo na tę samązwicrzynę. co w łowiskach górskich, z wyłączeniem zajęcy. Regulamin PZŁ nie zezwala na polowanie zajęcze przy pomocy gończych, poza górami.

Ogary to psy o specyficznych cechach. Posiadają silnie rozwinięty instynkt łowiecki oraz dużą pasję, które wyrażają się głośnym gonem po tropie zwierzyny. Właśnie to granie ogarów jest niezwykle charakterystyczne, pożądane i konieczne dla wszystkich gończych; psy „milezki” są w tego typu polowaniach-nieużyteczne i powinny być eliminowane z hodowli.

Ogary mają doskonale rozwinięty zmysł orientacji, który pozwala im wrócić bezbłędnie z gonu do miejsca, z którego gon rozpoczęły. Muszą mieć odpowiednią ciętość, by móc zdławiać. np. rannego lisa. Dzika nie atakują bezpośrednio, ale z oszczekiwaniem. nieustępliwie ciągną jego tropem. Złaja ogarów- potrafi dzika umiejscowić.

Po ruszeniu zająca lub lisa ciągną ich tropem nic za szybko, ale nieustępliwie, ustawicznie grając, zmuszając zwierzynę do ciągłej, dalszej ucieczki. Są niezmordowane w pogoni, która nieraz odbywa się w bardzo trudnym terenie. Ich budowa i mechanika ruchu muszą być doskonałe, by podołać takim wysiłkom. Zając ruszony z kotliny, umykając przed psem, robi wielkie koło i w końcu wraca do miejsca, z którego został ruszony. Również i lis, uciekając przed pogonią, wraca w końcu na swój teren, gdzie ma swoją norę, w której będzie chciał się ukryć. Te skłonności zająca i lisa do powrotu na teren, z którego zostały ruszone, wykorzystują myśliwi wyczekując w pobliżu kotliny lub na przesmykach, którymi zając czy lis mogą wracać. Zając jest mistrzem w myleniu swoich tropów i tylko ogary są zdolne rozszyfrować jego zwodnicze ślady, zmuszając go do dalszej ucieczki.

U ogarów niezwykle ceni się melodyjność i częstotliwość grania, które informuje jednocześnie myśliwych, jak przebiega gon i za jaką zwierzyną idą gończe.
W polowaniu na dziki ogar niechętnie atakuje bezpośrednio, natomiast będzie je oszczekiwał z pewnej odległości, prowadząc zaś uchodzącego czy rannego, będzie głosił. Ogar jest stosunkowo dużym, wysokim psem i w związku z tym ma trudności w odskoku w gęstych zagajnikach, przy błyskawicznym ataku dzika. Instynkt mu podpowiada, że nic powinien znaleźć się w bezpośrednim zasięgu ataku dzika.
Przydatność ogarów w tego typu polowaniach nizinnych jest ograniczona, przy czym ich użyteczność wzrasta w zimie, przy grubej pokrywie śnieżnej. Natomiast w terenach górzystych, szczególnie w okresie zimowym, ogary są niezastąpione. Powinny jednak pracować nie pojedynczo, lecz w parze (dwa psy tej samej płci), w sforze (dwa psy różnej pici) lub złai (trzy i więcej psów różnej płci).

Często u nas myli się zasady pracy posokowców i ogarów, podaję więc różnice w ich pracy.
Posokowiec powinien doprowadzić myśliwego do postrzelonej zwierzyny grubej nawet po zimnym tropie, to jest nawet po 30-40 godzinach od momentu strzału. Ogar ma podejmować gorący trop zwierzyny zdrowej: zająca, lisa. a spośród zwierzyny grubej dzika, wilka, rysia. Od gończych wymaga się szerokich chodów w galopie, od posokowców powolnego tropieniaz nosem przy ziemi. Posokowiec powinien interesować się wyłącznie zwierzyną płową (prócz sarny) i ewentualnie czarną, gończy powinien respektować zwierzynę płową oraz ignorować tropy zimne, Inna sprawa, że ogar potrafi dojść po ciepłym tropie postrzałka dzika i osaczyć go.
W szkoleniu ogary nie są łatwe, choćby i z tego względu, że nie możnasobiepozwolićnazbyt ostrą tresurę, by nie zabić indywidualności psa, która dla ogarów jest nieodzowna.

Grupa posokowców

Posokowiec hanowerski oraz bawarski, tzw. górski (rasy niemieckie)
Są to psy wąsko wyspecjalizowane, przeznaczone wyłącznie do pracy leśnej na sfarbowanych tropach zwierzyny płowej i czarnej. Odznaczają się wspaniałym dolnym wiatrem. W czułości i subtelności węchu nie dorównuje im żaden inny pies myśliwski. Nie ma chyba innego psa myśliwskiego, który potrafiłby wyprowadzić z wielu tropów chmary jeleni trop wskazanego osobnika. Psy tej rasy potrafią przy dogodnych warunkach atmosferycznych wytropić ranną zwierzynę nawet po 24-30 godzinach od momentu postrzału. Na tropie pracują wolno, nie przeja-wiają zbytniej chęci do pogoni za zwierzyną. Zgodnie z praktyką myśliwych niemieckich, powinny respektować tropy sarny i zająca, do pogoni których czują wyjątkową pasję. Przeszkadza to jednak w spokojnym tropieniu rannych jeleni, danieli i dzików. Nie nadają się ani do pracy polnej, ani do wodnej – nie przejawiają chęci aportu. Powinny oszcze-kiwać zwierzynę ci ężko ranną i ubitą. W dogodnej sytuacji mogą zdławić ciężko ranną zwierzynę. Używane są również do prowadzenia po gorących tropach, do zwierzyny zaległej w ostępachleśnych.Nicprzejawiają ciętości w stosunku do zwierząt drapieżnych. Szkolenie tych posokowców jest długie i trudne, szczególnie dlatego, że późno dojrzewają psychicznie.
Posokowiec hanowerski był i pozostał psem ciężkim, mocno zbudowanym, powolnym, dobrym do pracy w terenach nizinnych. Nie wytrzymuje fizycznie trudów pracy w terenach górskich. W związku z tym Niemcy, poprzez krzyżówkę z występującymi w Bawarii górskimi psami gończymi, wyselekcjonowali psy lżejsze, smuklejsze, zdolne do pracy w terenach górzystych. W ten sposób powstała rasa posokowca bawarskiego. Obydwie rasy są obecnie eksterierowo ustabilizowane.

Sybskrybuj

Linki

Panel klienta