Pies ma pięć zmysłów, podobnie jak wszystkie zwierzęta. Są to: powonienie (węch, nos), słuch, wzrok, smak, dotyk.
Powinniśmy dokładnie poznać zmysły psa, które są wykładnikiem jego możliwości użytkowych. Jeśli będziemy znali dokładnie te możliwości, io nie będzie rozbieżności między naszą oceną pracy psa a jego możliwościami użytkowymi. Nie będziemy wymagali od psa rzeczy nie-możliwych, takich, których nic jest on w stanic wykonać, a jednocześnie będziemy mogli ufać psu w sytuacji, która dla nas wydaje się logicznie nieprawdopodobna.
Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnej określonej czułości naszych ludzkich zmysłów i czasem jest nam trudno przestawić się na innego typu rozumowanie. Jednakże dla poprawnego szkolenia i polowania z psem jest to konieczne.
Powonienie (węch)
Żeby sobie uzmysłowić, jak reaguje i jakie ma możliwości zmysł węchu psa, musimy poznać, chociażby w uproszczeniu, budowę jego nosa, a także przyswoić sobie trochę wiadomości o zapachach. Jest to niezwykle ważne, ponieważ powonienie spełnianaj większą rolę w życiu psa, a dla nas jest miernikiem jego użytkowości.
Subtelność zmysłu węchu psa jest cechą wrodzoną, przekazywaną genetycznie. Lepszy lub gorszy węch psa jest generalnie uwarunkowany właściwościami rasy, ale również jest to predyspozycja osobnicza. Znaczy to. że w każdej rasie może znaleźć się pies o mniej lub bardziej wrażliwym powonieniu, odbiegającym od przeciętnej dla tej rasy.

Wrażliwość węchu psa jest zależna od wielkości błony śluzowej znajdującej się w górnej części nosa. a więc i od liczby komórek węchowych, które są „wmontowane” w błonę śluzową. Dlaprzykładu podam, że foksteriery mają około 150 milionów komórek węchowych, owczarki niemieckie około 230 milionów, aposokowce około 300 milionów. Jeżeli chodzi o powierzchnię błony śluzowej, to np. u ludzi wynosi ona przeciętnie 5 cm , u psów natomiast jest o 11 -12 razy większa. Już tylko to porównanie wykazuje olbrzymią różnicę między węchem ludzi i psów oraz daje pogląd o doskonałości psiego nosa. Ciekawostką jest to, że chart jest chyba jedynym psem myśliwskim (u nas nie używanym do polowania), u klórego wzrok odgrywa podobną, jeżeli nie większą rolę niż węch. Dlatego polując zwraca uwagę nic tylko na odwiatr iropu. ale i na „coś”, co się porusza, ucieka. Piszę „coś”, bo chart będzie gonił ws/yslko, co ucieka; np. na wyścigach chartów goni on białą szmatkę przywiązana, do specjalnej linki. Jest to wynik przystosowania się psa do jego możliwości iizycznych. ponieważ rozwija on największą szybkość spośród psów myśliwskich i bez trudu dogania prawie każdą zwierzynę. W (ej sytuacji węch nic jest mu potrzebny tak jak innym psom.
Czułość i ostrość powonienia pozwala psu na bezbłędne rozpoznawanie stanów psychicznych człowieka, takich jak radość, smutek, gniew. strach. Jak to jest możliwe i jaki jest mechanizm takiego rozpoznawania? Otóż, w zależności od stanu psychicznego, człowiek wydziela wraz z, potem, z różnych gruczołów, odmienną woń. Również i ilość potu zwiększa się lub zmniejsza. Mówimy np. „spoci! się ze strachu”. Pies bezbłędnie rozpoznaje różnice woni polu oraz jego natężenie, przyczyni bezpośredni i stały kontakt z człowiekiem dopomaga mu we właściwej analizie woni i wskazuje mu. czy w drastycznym momencie może się cieszyć, smucić czy bać człowieka-rozezn anią te następują instynktownie. Obserwujemy więc. że gdy jesteśmy rozgniewani i nawet tego stanu nie uzewnętrzniamy, pies chowa się lub ucieka z ogonem podwiniętym.
Gdy zaś jesteśmy rozradowani, szczęśliwi – przybiega, łasi się, macha ogonem.

W górnej części nosa psa znajduje się w szczelinie nosowej powierzchnia wrażliwa na zapachy. Powierzchnia la to błona śluzowa, w klórcj umieszczone są zakończenia nerwów, zwane receptorami. Odpowiednia liczba cząsteczek zapachowych uderzających o receptory wywołuje reakcję nerwów, przekazywaną do ośrodków mózgu. Najistotniejsze jest stwierdzenie, jakie minimum cząsteczek zapachowych wystarczy, aby wzbudzić reakcję receptorów u ludzi i u psów, bo takie porównanie wiele nam wyjaśni. Należy przy tym zdać sobie sprawę, że wyczucie jakiegoś zapachu, czyli podrażnienie receptorów, następuje dopiero przy aktywnym wąchaniu. Przy normalnym oddychaniu większość powietrza zmieszanego z cząsteczkami woni omija szczelinę nosową z jej receptorami, nie wywołując pożądanej reakcji zapachowej.
Najniższe stężenie wonnej substancji zmieszanej z powietrzem, wywołujące uczucie zapachu, określa się jako „próg wyczuwałności”. Oznacza to, że im niższy jest próg wyczuwalności, tym sublelniejszy jest węch. Próg wyczuwalności można wyrazić jako pewną liczbę pojedynczych cząsteczek zapachowych w objętości SOmililitrów powietrza, którą to objętość w uproszczeniu możemy określić jako „jednostkowe po-ciągnięcie nosem”. Mając ten przybliżony miernik, zmierzono doświadczalnie próg wyczuwalności u ludzi i psów. Okazało się, iż w zależności od rodzaju wonnych substancji próg wyczuwalności u psów był od 300 do 1000 mililitrów niższy niż u ludzi – rozpiętość więc bardzo duża. Są to, oczywiście, wielkości średnie, gdyż miernik, jaki zastosowano, nic mógł być precyzyjny, a jednocześnie zarówno u ludzi, jak i psów istnieją znaczne odchylenia osobnicze w czułości i ostrości węchu.
U psów próg wyczuwalności waha się w granicach od 1,7 x 10″ do 12 x 10 cząsteczek zapachowych w 1 cm powietrza, a więc występuje bardzo znaczna rozpiętość czułości węchu.
Doświadczenia wykazały także, że pies zdol ny jest do wyczuwania takich zapachów, które dla ludzi są bezwonne, co oznacza, że wrażliwa powierzchnia nosa psa jest uczulona na szerszy zakres bodźców zapachowych. Jeżeli będziemy wąchali zapachy, które dla człowieka i psa będą wyczuwalne, to pies będzie miał nad nami taką przewagę, że do jego receptorów zapachowych cząsteczki wonne będą docierały z większą łatwością i w większej liczbie z uwagi na większą powierzchnię jego błony śluzowej. Tailość wonnego powietrza, uderzająca w mniejszą lub większą powierzchnię błony śluzowej z jej receptorami, jest miernikiem ostrości węchu. Jednocześnie mózg psa jest doskonale przystosowany do rejestrowania i interpretowania otrzymanych informacji za pośrednictwem zmysłu węchu.

Co to właściwie jest zapach i z czego się składa? Warto poznać rodzaje przynajmniej niektórych woni nas interesujących oraz źródłaich powstawania. Wyjaśni to nam sposób posługiwania się psaswoimnosem w różnych sytuacjach.
Istnieje wiele wydzielin skóry u zwierząt i ludzi, produkowanych przez różne gruczoły zapachowe, tłuszczowe, polowe i inne. Wydzieliny te pozwalają psu rozróżniać poszczególne zwierzęta czy ludzi i nawet odpowiednio interpretować stany psychiczne poszczególnych osobników. Pot ludzki zawiera około 0,156% kwasów, z których 1/4 to wonne kwasy z grupy alifatycznych (tłuszczowych). W skład potu wchodzą też kwas masłowy i co najmniej 10 innych kwasów tłuszczowych, jak również inne substancje chemiczne. Konglomerat tych związków organicznych tworzy pewien zapach, który jest wonią osobniczą (osobistą).
Ciało ludzkie wydziela w ciągu 24 godzin około 800 cm” polu, w tym z gruczołów polowych podeszwy około 16 cnr. Jeżeli przez skórę podeszwy buta przenika tylko 1/1000 tej ilości, to np. kwasu masłowego. przeważającego w pocie człowieka, pozostanie na odcisku stopy na ziemi stosunkowo duża liczba 2,5 x 10 cząsteczek zapachowych. Jest to około milion razy więcej niż wynosi stężenie progu wyczuwalności psa. To nam wyjaśnia niezawodność i łatwość, z jaką pies odnajduje swojego pana idąc po jego tropie.
Jest oczywiste, że zwierzęta również pozostawi aj 4 na swoim śladzie wonne cząsteczki zapachowe w różnym stężeniu. Jak więc pies węszy i interpretuje ślady zwierząt? Różne kombinacje ilości i jakości wonnych kwasów w pocie zwierząt dają specyficzny zapach, lak zwane komponenty zapachowe osobnicze. Każdy ssak. poza komponentami zapachowymi przynależnymi do rasy, wydziel aj es zczc zapach osobniczy. Zatem każdy osobnik ma swój osobisty zapach, który pozwala psu, z jego subtelnym nosem, odróżnić nic tylko sarnę od jelenia, ale i wśród chmary jeleni rozróżniać poszczególne osobniki. Podobnie pies rozróżnia po-szczególnych ludzi, i to z dużą łatwością. Są to tak zwane zapachy ustalone genetycznie. Pies segreguje sobie poszczególnych ludzi i zwierzęta rniprze/zapamiętywanie komponentów zapachowych osobniczych, aja-ko pomocnicze u ludzi zapachy: skóry buta, pasty do butów, mydła, pertami itp.

Komponenty zapachowe, z którymi pies się spotyka, mogą być dla niego atrakcyjne lub nieatrakcyjne. Atrakcyjne to te, które wydziela zwierzyna o mięsie smacznym dla psa, zdolnym zaspokoić jego głód; nazwijmy je krótko „zapachy smaczne” w przeciwieństwie do „niesmacznych”. Niesmaczne zapachy to przede wszystkim odwiatr zwierzyny drapieżnej, która zawsze konkurowała z psem w zdobywaniu łupu, a także mogła być niebezpieczna. Jednocześnie mięso drapieżników nie może konkurować w smaku z mięsem zajęcy, bażantów czy kuropatw, dlatego psy niechętnie aportują ssaki i ptaki drapieżne, a niezwykle chętnie noszą bażanty, zającei kuropatwy, przy czym z pasją dławią drapieżniki. Spotykamy się często z sytuacją, gdy młody pies zwietrzy i wystawi skowronka lub szpaka. Są to ptaszki, które wydzielają zapach smaczny dla psa, jednakże myśliwych nic interesują, ponieważ, nic polujemy na nie. Musimy więc psu odpowiednio wytłumaczyć, że one nas nic interesują, że powinien on skierować swoje zainteresowanie nainne zwierzęta. Mając to na uwadze, tłumaczymy psu, że każda zwierzyna niełowna jest dla niego „fee”, gdy natomiast wystawi zwierzynę łowną, chwalimy go i cieszymy się.
W okresie szkolenia musimy pamiętać, że młody pies doskonale rozróżni tropy poszczególnych zwierząt, ale może nam tego nie okazać; może zwęszyć trop i nawet tego nie zaznaczyć. Wynika stąd wniosek, że psa należy uczyć reagowania na trop zwierzyny, o którą nam chodzi. Musimy więc naprowadzać go na trop zwierzyny, podniecać go. cieszyć się, gdy spotka zwierzynę łowną, a negować każde zainteresowanie się zwierzyną niełowna. Młode psy będą wystawiały krety, gołębic, kury domowe itp., a to nic jest potrzebne.
Natężenie zapachowe pozostawionych przez zwierzynę tropów, co warunkuje mniejszą lub większą łatwość tropienia, zależy od temperatury powietrza, własności absorpcyjnych gruntu oraz powierzchni tropu. Im wyższa temperatura, tym szybciej trop paruje. Jednocześnie łatwiej jest psu iść po tropie jelenia niż np. bażanta. Z doświadczeń wynika, że w sprzyjających warunkach pies może poprawnie tropić zwierzynę nawet po 48 godzinach od chwili pozostawienia tropu. Postępowanie psa w jego pracy węchowej jest dla nas czasem niewytłumaczalne, jednak nie matu przypadków -jego węch jest absolutny.

Wyobraźmy sobie, że dobrze wyszkolony pies, z dużą praktyką, natrafił na świeży siad zająca i poszedł tym tropem. Po krótkiej chwili zawrócił i podjął trop, ale w przeciwnym kierunku. Okazało się, że ten drugi kierunek był właściwy, pies poszedł za zającem. W jaki sposób piesrozeznał właściwy kierunek tropu? Otóż pierwszym elementem właściwego rozpoznania kierunku ucieczki zająca było parowanie tropu, co znaczy, że w jednym kierunku odwiatr tropu zająca słabł, w przeciwnym zaś wzrastał. Drugim elementem, jak gdyby pomocniczym, jest odwiatr pozostawiony naroślinach trąc anychi zgniecionych przezzająca od strony podejścia. Te dwaelementy pozwalają psu wybrać właściwy kierunek tropu.
Doświadczony pies potrafi rozróżnić trop zwierzyny rannej od tropu zdrowej, mimo braku farby pozostawianej na śladzie. Należy to tłumaczyć odmiennym odwiatrem, jaki wydziela zwierzyna postrzelona, wywołanym przez strach i ból; zmienia się wtedy intensywność wydzielin z poszczególnych gruczołów zapachowych. Często zakłócana jest również u rannej zwierzyny mechanika ruchu, co powoduje nieregularne przygniatanie roślin, azatem i nieregularność natężeń zapachowych tropu. Ślady to nikłe, ale, jak się okazuje, wystarczające dla nosa i instynktu psa. Dlatego pies chętnie i z dużym podnieceniem pójdzie po tropie zwierzyny rannej, natomiast trop zwierzyny zdrowej mniej go zainteresuje. Instynkt mu podpowiada, że tam. gdzie jest zwierzyna ranna, ma większe szanse na jej zdobycie.
Sporo kontrowersji wywołuje wśród myśliwych sprawa odległości, z jakiej pies zdolny jest zwietrzyć zwierzynę. Słyszy się na len temat różne opinie. Jedni arbitralnie dyskredytują psi nos (przeważnie psa cudzego!), inni bezkrytycznie zachwycają się i zachwalają nos swojego psa. Zawsze przyjmowałem takie deklaracje trochę z przymrużeniem oka.
Właściwie nie ma psa z absolutnie złym nosem. Są psy z lepszym lub gorszym węchem, ale len gorszy będzie w zupełności wystarczający do poprawnego wykonania polowania pod warunkiem, że pies będzie dobrze wyszkolony.
Jakie są więc możliwości psa w tym względzie, co jest prawdą, a co fantazją?

Wiemy, że smugi powietrza przenoszące odwiatr zwierzyny wskazują psu kierunek źródła zapachów, a natężenie woni orientuje go w odległości. Należenie woni będzie, co jest zrozumiałe, znacznie większe od dzika czy nawet bażanta niż od małej kuropatwy. W zdalnym zwietrzeniu zwierzyny dużą rolę odgrywa więc wielkość źródła zapachu. Niepoślednią rolę odgrywają też warunki atmosferyczne, a także system pracy psa dolnym lub górnym wiatrem. Pies pracujący dolnym wiatrem ma mniejszą możliwość zdalnego zwietrzenia zwierzyny. Zakładamy, że pies ma dobry, czuły węch. Znając już elementy warunkujące zdalne zwietrzenie zwierzyny, możemy rozpatrzyć kilka wariantów ocen psa. tych najbardziej krańcowych.
Spotkałem kiedyś na polowaniu myśliwych, którzy omawiali pracę psa i twierdzili, że nie ma on węchu, nie nadaje się więc do polowania. Swój osąd oparli na fakcie dwukrotnego poderwania kuropatw bez stójki, jednak nie zadali sobie trudu zanalizowania sytuacji, w jakich pies poderwał kury. Nie sprawdzili kierunku wiairu. Natomiast pies byl w takiej sytuacji w stosunku do kur, że ich odwiatr nie mógł do niego dotrzeć i kury się podrywały. Najpierw więc należy sprawdzić kierunek wiatru i dopiero wówczas ocenić. Tymczasem, wbrew zasadzie i oczywistej konieczności takiego stwierdzenia, na polowaniach zdarzają się lego typu błędne osądy i pies nie tylko bywa źle oceniany, ale i karcony przez właściciela.
Asystowałem przy zawieraniu zakładu między dwoma myśliwymi, z których jeden twierdził, iż jego pies wystawi kuropatwy z odległości 100 metrów. Gdy po pewnym czasie pies zakończył pracę, obaj zakładający się doszli do zgodnego wniosku, iż pies rzeczywiście wystawił kuropatwy z zakładanej odległości!
Oczywiście obaj myśliwi nie analizowali tego wyczynu, po prostu nie wiedzieli, jakie są węchowe możliwości psa. Właściciel psa stwierdził ponownie, że ma wspaniałego psa i że może on wystawiać zwierzynę z jeszcze dalszej odległości, a jego oponent w końcu zgodził się z tym.
Jak to się stało, że pies zdołał wystawić kury z takiej odległości? Czy w ogóle jest możliwe, by czułość węchu psa była tak doskonała? Otóż psy na pewno mają doskonały węch, ale w tym wypadku obaj myśliwi przesadzili.

Wytłumaczenie tego wyczynu jest proste. Pies, idąc pod wiatr, w pewnym momencie wystawił kury z niewielkiej odległości. Następnie zaczął podciągać, by poderwać je na końcu uprawy; kury po prostu wyciekały, a pies je dochodził. Odległość między pierwszą stójką psa a końcem kartofliska, skąd poderwały się kury. wynosiła około 100 metrów, nie znaczy to jednak, by pies mi al tak genial ny węch i rzeczywiście wystawił kury z tej odległości. Tak często bywa, że kury wyciekają do końca uprawy i dopiero tam się podrywają.
Drugi charakterystyczny przykład. Myśliwyjadący samochodem zatrzyma! się. Z samochodu wyskoczył wyżeł i natychmiast zrobił stójkę w kierunku otwartej, zarośniętej niską trawą łąki. Następnie podciągnął około 200 metrów i poderwał bażanta spod krzaka rosnącego na środku łąki. Właściciel golów był dać głowę, że jego pies ma wręcz genialny węch i wystawił bażantaz odległości łych 200 metrów. Trudno było mu wytłumaczyć, że jest to niemożliwe. A jak można to wytłumaczyć inaczej? Bażant żerujący blisko drogi spostrzegł już z daleka nadjeżdżający samochód i umknął w głąb łąki, gdzie przyczaił się pod krzakiem. Pies wyczuł jego gorący trop pozostawiony koło drogi, wystawił, a następnie poszedł tropem, by w końcu wycisnąć bażanta. A więc stójka była nie do bażanta, a do jego gorącego tropu. Gdy zapytałem właściciela psa, jaki był kierunek wialni, zastanowił się i w końcu stwierdził, że musiał wiać od łąki.
W tym zdarzeniu grały rolę specyficzne umiejętności bażanta. Ci. którzy polowali na bażanty, znają ich wielką szybkość biegu i jednocześnie niechęć do podrywania się w powieirzc; zraniony w skrzydło umyka z laką szybkością, że pies dogania go dopiero w pełnym galopie. Znają również umiejętność skrytego wyciekania bażanta, nawet po otwartym terenie, w taki sposób, że człowiek nie jest w stanie tego spostrzec. I właśnie te umiejętności bażanta były również przyczyną zawyżonej oceny węchu wyżła: po prostu właściciel zasugerował się stójką psa. pustą łąką i dalekim wyrwaniem się bażanta.
Ale jakie są właściwie możliwości psa w zdalnym zwietrzeniu zwierzyny? Teoretycznie w tym względzie myśliwi nie są jednomyślni, używają najchętniej określenia „dość daleko”, nie precyzując odległości. Jest lo w pewnym sensie zrozumiałe, ponieważ różne są psie nosy i różne bywają warunki terenowe i pogodowe. Jednak pewne granice można i trzeba określić, aby nic było nieporozumień. Jeżeli pies pracujący gór-nym wiatrem, przy normalnych warunkach atmosferycznych, czyli przeciętnej wilgotności powietrza, potrafi zwietrzyć kuropatwy z odległości

20 metrów, to stwierdzić należy, że jest to dóbr)’ pies. Jest oczywiście możliwe, że pies zareaguje krótkim zatrzymaniem się, gdy silny poryw wiatru przyniesie mu strzępy odwiatru z dalszej odległości, ale to nie będzie miernikiem psiego nosa.
Wiadomo, że wysoka temperaturapo wietrzą przy małej wilgotności, silne porywy wiatru rozpraszające odwiatr zwierzyny, wysoka roślinność, jak np. gęste, zbite liście buraków cukrowych, tworzące szczelny baldachim nad ziemią, nie sprzyjają węchowej pracy psa. Pod takim baldachimem z liści tworzy się ciąg powietrza i pies pracujący górą będzie miał trudności w zwietrzeniu kuropatwy umykającej spodem. Natomiast pies pracujący dolnym wiatrem będzie miał mniejszą możliwość zwietrzenia zwierzyny z dałszej odległości, będzie miał jednak przewagę pracując w gęstych burakach cukrowych, gdzie trzeba obni/.yć leb pod liście, by pójść tropem zbarczonej kury. Należy też brać pod uwagę natężenie odwiatru zwierzyny. Łatwiej psu zwietrzyć z dalszej odległości duże stado kuropatw niż. jednego bażanta. Gdy natomiast pies ma do czynienia z potężnym odwiatrem zwierzyny grubej, lo jest zrozumiałe, że odległość zwietrzenia wydatnie się zwiększy. Przecież nawet człowiek ze swoim nie najlepszym węchem potrafi wyczuć specyficzny zapach dziczej watahy przesuwającej się w zaroślach.
Wielokrotnie myśliwi wyrażali mi swoje zaniepokojenie, twierdząc, że ich pies w pewnych sytuacjach traci węch. Wyjaśniali, że po zestrzeleniu kuropatwy pies chodził wokół niej, nie mogąc jej zwietrzyć. Kura leżała w rzadkim kartoflisku martwa, widoczna dla właściciela psa, a pies zachowywał się tak, jakby stracił węch. Ja też miałem podobne przypadki. Otóż są dwa wyjaśnienia tego faktu, przy czym należy wykluczyć możliwość chwilowej utraty węchu u psa.
Istnieje pogląd, iż celny strzał mógł spowodować przedśmiertelny skurcz mięśni, a więc i komórek potowych ptaka wydzielających woń. Mały rozmiar kuropatwy dodatkowo utrudnił psu jej zwietrzenie. Temu poglądowi zaprzeczył niemiecki kynolog Oberliinder, autor książki Układanie wyżła. żyjący na przełomie XłX i XX wieku. Był on zdania, że kuropatwa nie traci odwiatru po zabiciu, co wielokrotnie sprawdzał. Trudno autorytatywnie stwierdzić, jak to jest w rzeczywistości, ale istnieje i drugie wyjaśnienie, szczególnie u młodych, niedoświadczonych psów. Psy pracujące w polu, gdy grzeje słońce i temperatura powietrza

jest wysoka, meczą się, a ich organizm się przegrzewa. Aby się ochłodzić, organizm wydziela pot. Psy pocą się w szczególny sposób: otwierają pysk, wywieszają na zewnątrz język, aby ślina wydzielana z niego parowała ochładzając organizm; w takiej sytuacji powierzchnia parowania jest największa. Poza takim poceniem się, cała powierzchnia ciała psa nie wydziela potu, oprócz kilku niewielkich powierzchni usytuowanych pod pachami i na podbrzuszu. Pocąc się w ten sposób, pies intensywnie ziaje, a w minimalnym stopniu wciąga powietrze nosem. Podobnie jak człowiek, mocno zadyszany oddycha ustami. I właśnie ten sposób oddychania psa może być przyczyną pozornej ulraty węchu. Wspomniałem już, że receptory węchowe zareagują na jakiś zapach, gdy pies wciąga hausty powietrza nosem. Gdy natomiast ziając oddycha tylko pyskiem, nie węszy; wonne cząsteczki zapachowe nic dochodzą do jego błony śluzowej umieszczonej w górnej części nosa. Dlatego nie reaguje on na odwiatr zwierzyny. Polując doświadczony pies reguluje sobie od-dech w taki sposób, by w każdej chwili móc zwietrzyć zwierzynę. Tym właśnie należy tłumaczyć przypadki niedoświadczonych psów, które okładając pole pod wi air, nieopatrznie podrywają kuropatwy czy bażanty lub nie reagują na gorący trop zająca. Dopiero w praktyce pies zdobywa bezbłędną umiejętność regulowania swojego oddechu.
Zmysł powonienia psa jesl więc doskonały. Dlatego należy wierzyć psu, gdy powstają rozbieżności w ocenie sytuacji między rozeznaniem człowieka a węchowym rozeznaniem psa.